Lawina życia

"Lawina bieg od tego zmienia,
Po jakich toczy się kamieniach.
I, jak zwykł mawiać już ktoś inny,
Możesz, więc wpłyń na bieg lawiny".
(Czesław Miłosz, Traktat moralny)


Tajemnica świętości Piotra Jerzego jest na swój - unikalny i oryginalny - sposób fascynująca. Najpiękniejsze jest bodaj to, że nie jest on duchowym herosem bez skazy. Wręcz przeciwnie, skaz - jak na świeżo beatyfikowanego - ma wyjątkowo sporo. I to różnej natury, widocznych gołym okiem pobożnego badacza jego biografii. Nie jest Pier Giorgio postacią posągową. Ten właśnie fakt, dla nas, będących "w drodze" z bagażem skaz - jest pocieszający. Świętość jest możliwa... Nie jest ona bowiem wypadkową sumy cnót, samozaparcia i zmuszających do podziwu znakomitych wyników pracy nad sobą. Świętość jest zawsze darem, podatnością i otwartością serca na Łaskę. Bo ostatecznie Święty jest tylko On, jedynie Źródło Świętości, Najwyższy Bóg. 

Pier Giorgio śpiewając (a lubił śpiewać i to zazwyczaj głośno) fałszuje. Uczy się średnio, z wyraźnym wysiłkiem, uzyskuje raczej przeciętne oceny z egzaminów na studiach. Jest zdolny do bezkrytycznych zachwytów (nie bądźmy przesadnie surowi: nie zapominajmy, że ma dwadzieścia lat, że łaska nie niszczy natury, a świętość nie czyni z młodzieniaszka sędziwego starca). Nie cierpi też na nadmiar przenikliwości politycznej, a np. jego ocena trudnych w owym czasie stosunków niemiecko-polskich (jest to czas powstań śląskich, plebiscytu) jest - najoględniej mówiąc - stronnicza i powierzchowna. Bywa hałaśliwy, rubaszny nawet (aczkolwiek zawsze w granicach dobrego smaku), a jego poczucie humoru nosi wszelkie znamiona typowych studenckich "wygłupów"...


Dlatego błogosławiony niech będzie Jan Paweł II, któremu starczyło odwagi, by 20 maja 1990 r. ogłosić beatyfikację Piotra Jerzego. Bo przecież bardzo potrzebne są nam postacie pokazujące jak iść z Chrystusem, samym środkiem świata. Jak świat nie tyle odrzucać, ale przemieniać. Pokazujące - wbrew licznym pokusom zwątpienia - że to jest w ogóle możliwe, że sekret świętości nie polega ani na piątkach w szkole, ani na przenikliwości politycznej, ani nawet na dojrzałości psychicznej (!), ani na stawianiu bezbłędnych diagnoz w skomplikowanych sytuacjach, które przynosi życie, ale na czymś nieopisywalnym z samej natury. Mianowicie, na przeżywaniu  w s z y s t k i e g o, co składa się na życie  w  z j e d n o c z e n i u   z   C h r y s t u s e m. Również tego, co pozornie nieudane i po ludzku nie najwyższego lotu.

 

        

  ks. Jerzy Szymik

Modlitwa różańcowa

„Frassatianum”

Nasz Patron

 

 

 

 Bł. Piotr Jerzy Frassati

(ur. 6 IV 1901- zm. 4 VII 1925)

 

 

 „Pragnąłem złożyć hołd temu młodemu człowiekowi, który potrafił w naszym stuleciu niezwykle skutecznie świadczyć o Chrystusie. Także i ja w młodości doznałem dobroczynnego wpływu jego przykładu i jako student byłem pod wrażeniem mocy jego chrześcijańskiego świadectwa”.

 

Jan Paweł II, Pollone 1989